Wtorek, 15 września 2026
Imieniny: Nikodem, Marta, Katarzyna
Polityka Krajowa 11.09.2026 Wideo

Piorun z Kielc, Niedźwiedź w rok i polski Starlink - zbrojeniowy skok nad Wisłą

W Kielcach podpisano pierwszą umowę wykonawczą do wartego ponad 8 mld zł kontraktu na zestawy Piorun. Polska pokazała też nowy wóz bojowy i plan wojskowej łączności satelitarnej.
Wideo Piorun z Kielc, Niedźwiedź w rok i polski Starlink - zbrojeniowy skok nad Wisłą

Piorun idzie do wojska - i na eksport

Na terenie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach Agencja Uzbrojenia oraz spółka Mesko złożyły podpisy pod pierwszą umową wykonawczą, która uruchamia realne dostawy przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Piorun. To element ramowego porozumienia wartego łącznie ponad 8 mld zł - jednego z największych kontraktów na sprzęt przeciwlotniczy w historii polskiego przemysłu zbrojeniowego. Piorun to zestaw, który żołnierz może przenosić i obsługiwać samodzielnie, a jego zadaniem jest rażenie nisko lecących celów: śmigłowców, samolotów szturmowych, dronów i pocisków manewrujących.

Znaczenie tej umowy wykracza poza samo wojsko. Produkcja Piorunów oznacza wieloletnie zamówienia dla zakładów w Skarżysku-Kamiennej oraz dla setek poddostawców z całej Polski - od firm elektronicznych po zakłady mechaniczne i producentów materiałów pędnych. Każdy etap kontraktu to miejsca pracy, inwestycje w linie produkcyjne i rozwój kompetencji, które później można wykorzystać w kolejnych projektach. Polska nie tylko kupuje więc uzbrojenie, ale buduje własny, suwerenny łańcuch dostaw w jednym z najbardziej wymagających segmentów technologii.

Zestawy Piorun stały się zresztą towarem, o który pytają sojusznicy. Na zakup polskich rakiet zdecydowały się Norwegia, Łotwa i Litwa, co stawia nasz kraj w gronie państw realnie konkurujących na międzynarodowym rynku broni przenośnej. To nie tylko prestiż, ale też twarda ekonomia - eksport pozwala rozłożyć koszty badań i produkcji na większą liczbę zamówień, a tym samym obniżyć cenę jednostkową dla polskiej armii.

"Dziś z wielką dumą mówimy o tym, co dzieje się w polskim przemyśle zbrojeniowym. Dzięki programowi SAFE miliardy euro, dolarów i złotych płyną do krajowego przemysłu"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Program SAFE to unijny mechanizm finansowania zdolności obronnych, z którego Polska należy do najaktywniejszych beneficjentów. Środki z tego źródła pozwalają przyspieszyć zakupy, które w normalnym trybie rozłożone byłyby na wiele lat, i skierować je przede wszystkim do rodzimych zakładów. Efekt jest podwójny: szybciej rośnie potencjał odstraszania, a jednocześnie pieniądze nie wyciekają za granicę, lecz pracują w polskiej gospodarce.

Niedźwiedź w rok, Borsuk w siedem lat - nowe tempo polskich konstrukcji

Kieleckie targi były też okazją do pokazania nowego ciężkiego bojowego wozu piechoty Niedźwiedź. Maszyna powstała w ciągu zaledwie 12 miesięcy - dla porównania opracowanie lżejszego Borsuka zajęło siedem lat. Ta różnica nie jest przypadkiem, lecz efektem zmian w sposobie pracy między wojskiem, przemysłem i menedżerami projektów. Skrócenie cyklu projektowego oznacza, że sprzęt szybciej trafia do żołnierzy, a konstruktorzy uczą się na błędach wcześniej, zamiast latami dopracowywać prototypy w zaciszu hal.

Nowy wóz ma wypełnić lukę między lżejszymi platformami a czołgami, dając piechocie mobilny, silnie opancerzony środek transportu i wsparcia ogniowego. W praktyce takie konstrukcje decydują o tym, jak szybko i z jakimi stratami będzie działać wojsko w pierwszej fazie konfliktu. Dla Polski, która musi bronić rozległego terytorium i długiej granicy wschodniej, tego typu sprzęt jest niezbędny - nie jako pojedynczy zakup, ale jako zdolność produkowana seryjnie i uzupełniana w trakcie działań.

"Kielce nie są tylko przykładem, tego, że mądrze i intensywnie się zbroimy. To także dowód wielkiego gospodarczego sukcesu polskich firm, talentów i wynalazców"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

W tle tych wydarzeń działa prosty mechanizm: państwo zamawia, przemysł dostarcza, a wojsko zgłasza uwagi z użytkowania. Im krótsza jest ta pętla, tym szybciej powstają kolejne wersje sprzętu. Polska po latach zależności od licencyjnych konstrukcji ze Wschodu i zakupów z Zachodu wchodzi dziś w etap, w którym sama projektuje i sama produkuje kluczowe systemy. To zmiana o charakterze strategicznym - trudna do odwrócenia i bardzo trudna do przecenienia.

Polski Starlink - wojskowa łączność satelitarna na własnych warunkach

W Kielcach podpisano list intencyjny między Polską Grupą Zbrojeniową a firmą ICEYE, dotyczący współpracy przy budowie polskiego wojskowego systemu łączności satelitarnej MILSATCOM. Do końca roku Polska ma dysponować 9 satelitami zdolnymi do obrazowania całej planety w ciągu kilku minut. To zdolność, która jeszcze kilka lat temu była poza zasięgiem naszego kraju, a dziś staje się elementem codziennego planowania wojskowego.

Ambicją rządu jest zbudowanie czegoś, co określane jest mianem "polskiego Starlinka" - suwerennego systemu łączności satelitarnej, który nie zależy od decyzji zewnętrznych operatorów. Lekcja z wojny rosyjsko-ukraińskiej jest tu jednoznaczna: niezawodna łączność na współczesnym polu walki jest tak samo ważna jak amunicja czy pancerz. Bez niej dowodzenie rozpada się, drony tracą kontrolę, a logistyka przestaje działać w czasie realnym.

"Do końca roku będziemy mieli 9 satelitów, które zapewnią wojsku obrazowanie całej planety w ciągu kilku minut"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Polska ma potencjał, by rozwijać w tym obszarze własne zdolności i wzmacniać bezpieczeństwo całej Europy. Systemy satelitarne to jednak nie tylko wojsko - to również infrastruktura, z której korzysta gospodarka, służby ratownicze i administracja. Kraj, który kontroluje własne satelity, kontroluje też własne dane, a to we współczesnym świecie wartość porównywalna z suwerennością energetyczną.

25 lat po 11 września - sojusze wracają na pierwszy plan

Szef rządu nawiązał w Kielcach do 25. rocznicy zamachów na World Trade Center w Nowym Jorku. W atakach z 11 września 2001 r. zginęło blisko 3 tys. osób, w tym 6 obywateli Polski. Po raz pierwszy w historii NATO uruchomiono wówczas art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, zgodnie z którym zbrojna napaść na jednego członka Sojuszu jest traktowana jako napaść na wszystkich.

Polska w tej tragicznej godzinie i później pokazała, że jest sojusznikiem stabilnym i lojalnym. W działaniach wymierzonych w światowy terroryzm zginęło 43 polskich żołnierzy. To liczba, o której nie można zapominać, mówiąc o zobowiązaniach sojuszniczych - bo za deklaracjami stoją konkretne nazwiska i konkretne rodziny.

"Zasada \"jeden za wszystkich, wszyscy za jednego\" musi pozostać fundamentem naszej wspólnoty. Dziś jest to ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej"

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Przykładem działań sojuszniczych jest współpraca Warszawy z Ottawą. Kanada, której reprezentacja gościła w Kielcach, jest jedynym państwem spoza Unii Europejskiej uczestniczącym w mechanizmie SAFE. To sygnał, że europejskie wysiłki obronne nie zamykają się w granicach wspólnoty, lecz przyciągają partnerów o podobnym podejściu do bezpieczeństwa.

Co z tego wynika dla Koszalina i regionu?

Dla mieszkańców Koszalina i całego Pomorza Zachodniego zbrojeniowy skok nad Wisłą ma wymiar bardzo konkretny. Województwo zachodniopomorskie od lat jest jednym z kluczowych obszarów stacjonowania i szkolenia wojsk - w regionie działają jednostki, ośrodki szkoleniowe i poligony, a w Koszalinie swoją siedzibę ma dowództwo odpowiedzialne za szkolenie sił zbrojnych. Każdy nowy kontrakt na sprzęt oznacza więc nowe zadania także dla tutejszych żołnierzy i instruktorów, którzy będą szkolić się na Piorunach, Niedźwiedziach i systemach łączności.

Drugi wymiar jest gospodarczy. Rozbudowa krajowego łańcucha dostaw to szansa dla lokalnych firm - od warsztatów mechanicznych po przedsiębiorstwa informatyczne i logistyczne. Wystarczy przypomnieć, że porty w Szczecinie i Świnoujściu obsługują znaczną część dostaw sprzętu wojskowego dla regionu, a rozbudowa infrastruktury portowej i kolejowej wokół Koszalina wiąże się bezpośrednio z potrzebami obronnymi. Dla mieszkańców oznacza to nowe miejsca pracy i lepsze połączenia, ale też większy ruch i konieczność inwestycji w drogi oraz zaplecze.

Trzeci wymiar dotyczy bezpieczeństwa codziennego. Silniejsza obrona przeciwlotnicza i lepsza łączność satelitarna to nie abstrakcja - to zdolności, które w sytuacji kryzysowej chronią także ludność cywilną, infrastrukturę energetyczną i porty. Mieszkańcy Koszalina, oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od morza i ważnych szlaków transportowych, mają bezpośredni interes w tym, by te systemy działały niezawodnie.

Warto też pamiętać, że duże kontrakty zbrojeniowe mają długi cykl realizacji. Pierwsze dostawy Piorunów z nowej umowy wykonawczej trafią do wojska w perspektywie najbliższych lat, a kolejne satelity i wozy bojowe będą wchodzić do służby stopniowo. To oznacza, że efekty tych decyzji - zarówno w postaci zamówień dla firm, jak i w postaci nowego sprzętu w jednostkach - będą odczuwalne w regionie przez wiele kolejnych lat.

  • Wartość umowy ramowej na zestawy Piorun: ponad 8 mld zł
  • Zakup Piorunów potwierdziły: Norwegia, Łotwa i Litwa
  • Nowy ciężki bojowy wóz piechoty Niedźwiedź powstał w 12 miesięcy (dla porównania Borsuk - 7 lat)
  • Do końca roku wojsko ma dysponować 9 satelitami obrazującymi całą planetę w kilka minut
  • List intencyjny o współpracy przy systemie MILSATCOM podpisały Polska Grupa Zbrojeniowa i ICEYE
  • 11 września 2001 r. w zamachach na World Trade Center zginęło blisko 3 tys. osób, w tym 6 Polaków
  • W działaniach przeciw światowemu terroryzmowi zginęło 43 polskich żołnierzy
  • Kanada jest jedynym państwem spoza UE uczestniczącym w mechanizmie SAFE